Marta_08
Nowy użytkownik
Offline
Wiadomości: 1
|
 |
« : 13 Czerwiec 2008, 23:11:47 » |
|
Chciałam napisać o pani lekarz. Pani lekarz przyjęła mnie kiedyś w zastępstwie bo mojego lekarza nie było do południa. Miałam gorączkę i kaszlałam bardzo mocno już w weekend i w poniedziałek rano pojechałam do przychodni na Śniadeckich 10. Pani lekarz przyjęła mnie, osłuchała zaglądnęła do gardła i powiedziała, że nic tu nie widzi i dała mi na kartce wypisany syrop, jakieś witaminy i aspirynę. Zapytała czy potrzebuję zwolnienie z pracy odpowiedziałam, że tak i z trudem dała mi do końca tygodnia do piątku. Żadnego antybiotyku nic konkretnego sama mogłam iść do farmaceutki i zapytać się o coś na gorączkę i na ból gardła. Wspomnę jeszcze, że gorączka była ponad 38 st.C. Minął tydzień a ja nadal kaszlałam gorączki nie było. W poniedziałek poszłam do pracy i zasłabłam. Tego dnia byłam słaba i nie najlepiej się czułam, powiedzieli mi w pracy bym poszła do lekarza więc poszłam przed południem znów na Śniadeckich 10 i znów mój lekarz był na popołudnie i by nie czekać do 14-tej poszłam do pani lekarz Jędrys-Gałki. Znów mnie obadała osłuchała i mówi, że sie poprawiło i że mam tylko zaczerwienione gardło. Zmierzyła mi temperaturę i? 39 st.C. dała mi znów na kartce napisane coś na zbicie gorączki, coś ziołowego przepisała, rutinoskorbin witaminy i syrop gdybym kaszlała. Żadnego antybiotyku i znów się pyta czy potrzebuję zwolnienie do pracy. A ja się jej pytam, czy według pani jestem w stanie iśc do pracy? ja ledwo stoję na nogach. Dała mi zwolnienie do pracy do piątku i powiedziała bym płukała czymś gardło. Wszystko co mi przepisała znów bez recepty dostępne w aptece. Pojechałam od razu do domu bo snułam się. Wieczorem miałam dreszcze, kaszel mnie męczył i na zmianę było mi zimno i gorąco i cała mokra byłam. Mama wezwała karetkę bo już nie wiedziała co mi jest. Przyjechali z pogotowia pan mnie osłuchał zmierzyli temperaturę, dostałam zastrzyk na jej zbicie bo znów ponad 39 st.C. i się mnie pytają dlaczego do lekarza nie poszłam. To ja mówię, że dzis byłam w południe i tydzień temu też i nawet mam to co mi przepisała na kartce bo nie poszłam jeszcze do apteki tego kupić. Popatrzyli i mówią, że nie wiedzą jak ta kobieta w przychodni mnie badała i że nie zauważyła, iż mam zapalenie oskrzeli. Powiedzieli, że powinna zmienić zawód a nie wykańczać ludzi. Na drugi dzień sąsiadka postawiła mi bańki a po tygodniu byłam już zdrowa. Przestrzegam was przed tą kobietą, która przepisuje te same leki na każdą chorobę. Równie dobrze ja bym mogła robić to co ona, standardowy zestaw leków na każdą chorobę nie wypisując recept i brać wypłatę co miesiąc. Narzekają, że nie maja pieniędzy a niby za co im mają podnosić pensje?
|